
Czego ta Regina nie wymyśli!
W zeszłym tygodniu chciałam napisać o smutku zwycięzcy i jego związku z wypaleniem zawodowym.
„Chciałam” i nawet kilkakrotnie zaczynałam kolejna wersję posta. Ostatecznie nic nie opublikowałam, bo „czegoś” mi brakowało.
W sobotę Poznań fetował zdobycie Pucharu Mistrza Polski przez Kolejorza. Też tam byłam, miód i wino piłam 😉 … i coś kliknęło.
Drużyna Lecha Poznań, po 34 meczach w sezonie ekstraklasy osiągnęła zwycięstwo. Drugie z rzędu, 10 w historii klubu.
….i pytanie, które padało w sobotę wielokrotnie, „Czy za rok będzie kolejne zwycięstwo? Trzecie z rzędu?”
Serio? Dopiero co zakończył się sezon!
Jak to jest u Ciebie?
Czy też tak masz? Zdobywasz długo wypracowywany sukces -(Lech rozegrał 34 mecze + treningi, trasy) i na koniec zadajesz sobie pytanie:
Ok. Mam „to!”. Ale co teraz?
Skoro już „to” mam, dokąd mam iść?
Pojawia się kolejny cel.
I cudownie, że są kolejne cele! Brawo dla Ciebie! (i dla Lecha 😉
Uważaj, żeby wraz z ich realizacją nie doświadczyć „smutku zwycięzcy”, bo od tego krok do wypalenia.
„Smutek zwycięzcy” (w ang. Top of the Hill Blues)- występuje kiedy osiągamy długo oczekiwany sukces i czujemy … smutek.
Dlaczego?
Osoby ze skłonnością do wypalenia zawodowego, planując działania przeceniają znaczenie działań zakończonych sukcesem i jednocześnie nie doceniają kosztów tego sukcesu.
Mówiąc biznesowo: nie biorą pod uwagę, że ROI powinien być dodatni.
Co z tym zrobić?
Kiedy zadajesz sobie pytania o kolejne cele w karierze,
np. „Co chcę osiągnąć za 3 lata?”
dodaj kolejne
„Jaki rodzaj pracy chcę wykonywać każdego dnia w ciągu najbliższych 3 lat?”
Czy czerpiesz radość z „kolejnych goli”? Czy świętujesz po drodze „wygrane mecze”?
Na koniec podejmij decyzję. Czy może proces wymaga zmiany? Czy Cię nie wypala?
…i działaj! Zdrowo 🙂
I jeszcze słowo o mojej blokadzie z pisaniem.
Pozwól sobie na wypoczynek, ucz się wykorzystywać czas na rzeczy inne niż zawodowe i daj się zaskoczyć!
Lech! Lech! Kolejorz!
Pozdrawiam kibiców innych drużyn 😉